W okresie przedświątecznym szkolna pracownia biologiczno-chemiczna zamieniła się w prawdziwe laboratorium pełne zapachów, iskier i zimowych niespodzianek. Uczniowie wzięli udział w wyjątkowej lekcji, podczas której przekonali się, że chemia i biologia potrafią być efektowne, bezpieczne i bardzo bliskie codziennemu życiu.
Płonące cytrusy – limonen w akcji
Pierwszym doświadczeniem był eksperyment z pozoru prosty, ale robiący ogromne wrażenie. Wystarczyła świeża cytryna, świeczka i odrobina odwagi. Po ściśnięciu skórki owocu w pobliżu płomienia pojawiały się jasne iskry i drobne płomyki, a całą salę wypełniał intensywny, cytrusowy zapach.
Sekret tkwi w olejkach eterycznych ukrytych w skórce. Zawierają one limonen – łatwopalny węglowodór z grupy terpenów. Podczas zgniatania skórki olejek rozpylany jest w powietrzu w postaci aerozolu i zapala się od płomienia świeczki. To właśnie dlatego choinki i inne iglaki, bogate w terpeny, tak szybko się palą.
Śnieg z pampersa – chemia polimerów
Drugi eksperyment przeniósł uczniów w sam środek zimy – i to bez mrozu za oknem. Z wnętrza jednorazowej pieluszki uczniowie wydobyli biały proszek, który po zalaniu wodą w kilka sekund zamienił się w puszystą, chłodną masę przypominającą śnieg.
Tajemniczą substancją okazał się poliakrylan sodu – superabsorbent stosowany m.in. w pieluszkach i podpaskach. Jest to polimer hydrofilowy, który potrafi wchłonąć wodę nawet kilkadziesiąt razy większą od swojej masy. Woda wnika między łańcuchy polimeru, tworząc żel. To ta sama substancja, której używa się do produkcji sztucznego śniegu w filmach.
Świąteczna lekcja pokazała, że nauka nie musi ograniczać się do podręczników. Proste eksperymenty, wykorzystujące przedmioty codziennego użytku, pozwoliły uczniom zrozumieć trudne pojęcia z zakresu chemii i biologii, a jednocześnie wzbudziły ciekawość i autentyczny entuzjazm. Jak zgodnie przyznali uczestnicy – takie lekcje zapamiętuje się na długo.